• Wpisów: 117
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 20:36
  • Licznik odwiedzin: 11 386 / 1014 dni
 
cometowonderland
 
*Ahoj Promyki ! Jak tam u Was ? Ja generalnie czuję się świetnie ^^ Co obiecałam,to robię-nowy rozdzialik :)

death_note__chibi_l_by_hahalyssa-d427pwc.png


*Chyba jeszcze nigdy tak bardzo się nigdzie nie spieszyłam.Spóźniona już pierwszego dnia ? Serdecznie podziękowałam Krzyśkowi za zaniedbanie obowiązków.Czasem mam wrażenie,że robi to wszystko specjalnie,ale moje domniemania w ogóle nie mają sensu.Na pasach jakiś kretyn prawie mnie potrącił.Wbiegłam wręcz do kancelarii,zdyszana,zdenerwowana.Rzuciłam torbę na stoliczek obok drzwi i zajęłam krzesełko.Łzy same popłynęły,jednak szybko się pozbierałam.Chwilę później ujrzałam Marcina.
-Iga ?-spytał wyraźnie zdziwiony.
-Nie.-odparłam sarkastycznie.
-Przecież miałaś być o 10;00.
-A jest 10;40 !
-Co ? Ja mam 8;00.
Nagle przypomniałam sobie.Zapomniałam ustawić budzik,a baterie w zegarku naściennym wyczerpały swą moc.Zapomniałam kupić nowe.
-Co się dzieje ?-zapytał.
-Mam dosyć.Ja już nie wytrzymam z Krzyśkiem pod jednym dachem.Przez tyle lat byłam silna,ale teraz ? Jeszcze sprowadza jakąś Polę !
-Chce wzbudzić Twoją zazdrość.
-Świetnie ! Idealny pomysł,tak przy dziewczynkach !
-A ile razy proponowałem,że ja się tym zajmę ?
-Ale ten idiota nie ma pracy.
-Ostatnio...
-Wiem.Z resztą nie jestem lepsza.-odpowiedziałam i wyszłam.Skoro miałam jeszcze dwie godziny,idealnie pasowały one na spacerek.Nagle jakiś facet zaczął do mnie machać.Nawet zawołał po imieniu.Jednak ja dalej nie wiedziałam kim jest.Gdy byłam bliżej powiedział;
-To ja,Hubert.Dzikie serca,pamiętasz ?
Niestety,przypomniałam sobie błyskawicznie.
-Ach Ty ...-wykrztusiłam.
-Słyszę ogromny entuzjazm.Znalazłaś kogoś na portalu ?
-Nie.Reszcie chodziło raczej o coś nieco innego...
-Rozumiem.Może przejdziemy się razem ?
Co odpowiedzieć ? Chciałam pobyć sama,ale skoro już się napatoczył.
-Dobrze.-powiedziałam.
*Oczami Marcina;
Znowu kłótnia z Aśką.Tym razem ja na prawdę nie mam pojęcia jaki popełniłem błąd.Może chodzi o Igę.Nie umiem Jej tak ze wszystkim tym zostawić.Postanowiłem,że zadziałam wbrew Niej,ale w dobrych intencjach.Małecki nie docenia tego co ma.Za godzinę powinna tu być i pokażę wniosek o eksmisję Krzyśka.I tym razem choćbym miał podrabiać podpis Igi,zrobię to.Ona nie może dalej w tym tkwić !
-Marcin..-do mojego gabinetu przyszedł Tomek.Nie przepadamy za sobą,delikatnie mówiąc,więc na pewno stało się coś ważnego,skoro nawet wszedł do środka.
-Usiądź,ja nie gryzę.
-Bardzo zabawne.Chodzi o Asię.
Podniosłem wzrok znad papierów.Muszę przyznać,przestraszyłem się.
-Jaśniej.
-Zdradza Cię.
Prawie zadławiłem się własnym śmiechem.
-Oczywiście,a Ty z troski przyjacielskiej mi o tym mówisz.
-Na głowę upadłeś ?
-Nie wiedziałem,że jesteś aż tak zdesperowany.
Rzucił na biurko białą kopertę,mówiąc;
-Lepiej otwórz,no chyba że boisz się prawdy.-wyszedł.Przez długi czas obracałem nią w rękach.Niby dlaczego miałby mi o tym powiedzieć ? Jeżeli w tej kopercie są dowody,raczej nie liczy na to,że znów będą razem.Skoro jest z innym za moimi plecami,Tomek nie ma na co liczyć.Kiedy chciałem ją otworzyć usłyszałem głos Wiktora,musiałem iść.
*Igunia;
Hubert odprowadził mnie pod kancelarię.Jest bardzo miły i przystojny.Oczywiście nie zamierzam tak szybko się spoufalać.Jednak sprawił,że zapomniałam o problemach.*Ale mecenas też to potrafi.*-cały czas brzęczało mi w głowie.Pożegnaliśmy się,a ja wróciłam na ziemię.Odebrałam pierwsze "polecenie" zrobienia kawy.Uprzątnęłam gabinet pana Tomka,potem aneks kuchenny,kolejny był pokój Marcina.Weszłam bez najmniejszych oporów i ...pukania.Siedział załamany nad jakimiś zdjęciami.
-M..
-WYJDŹ ! NIENAWIDZĘ WAS !-wrzasnął.Trzasnęłam drzwiami.Zaczęłam szlochać,jakiś płaczliwy ten dzień.
-Pani Igo,co się stało ?-podszedł do mnie Wiktor.
-Nie wiem.Kaszuba...z nim coś nie tak !
Po chwili zniknął za dębowymi drzwiami.Usiadłam na krześle,oddychając ciężko.
-Wybacz,słyszałem wszystko.-to był Tomek.-Ja wiem,co mu dolega.
-Czyli ?
-Asia puściła Go z torbami.
-ONA MNIE ZDRADZIŁA !-krzyk myśliciela.
Tomasz pokiwał lekko głową.
*Wieczorem dużo myślałam o całej tej sytuacji.Próbowałam dodzwonić się do Marcina,ale poczta głosowa zdzierała płytę.
-Mamuś,dlaczego jesteś zła ?-zapytała Wiktoria siadając mi na kolanach.
-Bo wujek nie odbiera.
-Jasne ! Gdybym to ja odrzucał Twoje połączenia,miałabyś to gdzieś.-wtrącił Krzysiek.
Odetchnęłam i spróbowałam raz jeszcze.Zero reakcji.Wtem usłyszałam dyndolenie mojej komórki.
-Karola ?-byłam w szoku.
-Tak.Odszukałam w szybkim wybieraniu.Marcin miał wypadek.-zaczęła płakać.
-Jadę do Ciebie.-odpowiedziałam.
-Chcemy z Tobą !-Hela i Wiki.
Ubrałyśmy się szybko,a następnie wybiegłyśmy z mieszkania.

o-mnie-sie-nie-martw-marcin-kaszuba-stefan-pawlowski-iga_20751009.jpg


*I jak ? Spadam.Ahoj !
~Victoria

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków