• Wpisów: 117
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 20:36
  • Licznik odwiedzin: 11 386 / 1014 dni
 
cometowonderland
 
*Ahoj Promyki ! Powracam do Was z zapytaniem tradycyjnym,czyli jak się macie ? Czekają na moich kochanych czytelników jakieś kartkóweczki bądź sprawdziany jutro ? Mnie niby nic,ale chemica miała dziwną minę,gdy na ostatniej lekcji mówiła,że lepiej będzie jeżeli powtórzymy sobie ostatni temat...No nic,po długiej przerwie wraca opowiadanko ! Więc do dzieła :)

http%3A%2F%2F41.media.tumblr.com%2F98757bba79f696e4f29e85117748cce0%2Ftumblr_ngof4h78Ji1rtc113o1_1280.jpg


*Nie mogłam uwierzyć w to,co zobaczyłam na miejscu.Marcin leżący w łóżku szpitalnym. Tak bezwładny,śpiący.Dziwnie się czułam.Usiadłam tuż przy Nim.Słyszałam równy,lecz płytki oddech.Usztywniacz na szyi,noga w gipsie,ręka też.Twarz prawie cała,z wyjątkiem szramy przebiegającej przez prawy policzek.Dziewczynkom kazałam zostać,ale koniecznie chciały zobaczyć wójka Marcina.Zaczęły płakać,gdy tylko weszły.Ewa też przyszła.
-Co z Nim ? Lekarz powiedział cokolwiek ?-zapytała
-Jeszcze nie.Boję się.
-Będzie dobrze.
Nagle usłyszałyśmy pikanie.Ciśnienie adwokata gwałtownie spadało.Natychmiast wbiegły pielęgniarki,a my wyszłyśmy.Nie wytrzymałam,łzy leciały same.
*Oczami Krzyśka;
Piłem ja sobie browarka,aż tu ktoś puka do drzwi.Jakaś małolata.
-A pani,przepraszam bardzo,kim jest ?
-Karolina.Zastałam Igę ?
-Mojej żony...
-Byłej.Widzę,że nie.Żegnam.
-Hola ! Co to ma znaczyć ? Włazisz tu z buciorami...
-Do widzenia.
-I nawet numeru telefonu nie zostawisz...
-Jest pan okropny.Nieświadomy tego jaką kobietę stracił.
Poszła.Swoją drogą skąd zna Igę...Wybiegłem za Nią.
-Marcin leży w szpitalu,chciałam powiedzieć Jej,że jest w bardzo złym stanie.Właśnie do Niego jadę.
-To ja sobie Tobie potowarzyszę.
Chwilę próbowała dyskutować,ale w ostateczności pojechaliśmy razem.
*Perspektywa Iguni:
Spięte czekałyśmy przed salą.Tuliłam Helę i Wiktorię do siebie.Były przerażone,niczym ja.Wtem pojawił się lekarz.
-Dajemy mu 30 procent szans na przeżycie.Przykro mi.Jednak ciężarówka uderzyła od najgorszej strony,prawie z samego przodu.
-Przecież zawsze jest jakieś rozwiązanie.-wtrąciła Ewa
-Cudem było to iż w ogóle przeżył ten dzień po wypadku.Teraz albo śmierć Go ominie bądź będzie sprawiedliwa.
Szczery,przynajmniej tyle.
-Krzysiek i Karola ?! Co Wy...
-Jestem przy mojej ukochanej.-powiedział po czym chciał mnie objąć,ale odsunęłam się.
-Dlaczego mi to robisz ?!
-To nie jest czas ani...
-Zapytałem !
Emocje,które od dawna czekały na uzewnętrznienie teraz dały o sobie znać.Zacisnęłam pięści.
-Bo Go kocham !
Obróciłam się na pięcie i wybiegłam.
*Wróciłam do Niego wieczorem,jednak w sali nikogo nie było.Panika,strach,umarł ? Nie.
-Żyje,jeszcze.
-No dziękuję Panu bardzo.
-Chcę być uczciwy.Szanse spadły do 25 procent.Robimy co w Naszej mocy.Za chwilę przewieziemy pacjenta z powrotem.
Usłyszałam dźwięk mojego telefonu.
-Halo ?
-Ça va ?
-Filip...


*Jak kochani ? Co sądzicie ? Ja frunę ahoj ^^ !
A na koniec mój rysunek.

IMG_20151011_170442.jpg


IMG_20151011_170458.jpg

~Victoria

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego